WYDAWNICTWA CYFROWE ZAWSZE TAM,GDZIE TY

Wydawnictwa cyfrowe to rzeczywiście współczesna rewolucja.Subiektywny Blog poświęcony informacjom i nowościom publikacji elektronicznych pozwalającym zabieganym wykorzystywać maksymalnie czas bawiąc i ucząc,dają niewidomym i niedowidzącym nieograniczony dostęp do wiedzy oraz ograniczają degradacje naszego niepowtarzalnego środowiska.O tym wszystkim piszę.

kontakt ; wydawnictwacyfrowe@gmail.com





Szukaj na tym blogu

wtorek, 3 lutego 2009

Arek Religa - Polak potrafi



Wydawnictwa cyfrowe specjalnie dla naszych czytelników prezentują ekskluzywny wywiad z Arkiem Religą. Artystą docenionym prestiżową nagrodą Hollywood Music Awards.




Ostatnio głośno stało się o Twojej osobie w związku z licznymi wyróżnieniami. Czy otrzymane nagrody zmieniły coś w Twoim życiu? Czy czujesz się gwiazdą?



-Zmieniło się podejście ludzi biznesu muzycznego w stosunku do mnie, do mojego zespołu i przede wszystkim do mojej muzyki.

Kiedyś musiałem się prosić by ktoś -„publisher”, agent, czy menadżer przesłuchał mojej demówki. Teraz jest dużo łatwiej. Od czasu otrzymania nagrody podpisałem kontrakty na około 20 moich numerów z „ publisherami ” w USA i Kanadzie. Poza tym łatwiej jest mi nakłonić ludzi z prasy, aby napisali coś o mnie. Sa też oferty od agencji koncertowych. Dzieje się wiele, ale za wcześnie, aby o tym mówić, gdyż nie ma jeszcze konkretów.

-Przyznam szczerze, że przez moment mi się trochę zakreciło w głowie.
6 nominacji w 2008 roku, z tego 4 bardzo prestiżowe i z tych nominacji jedno zwycięstwo, to zrobiło wrażenie nawet na mnie :-)

Być uznanym najlepszym artystą świata przez organizacje „Hollywood Music Awards”...
Jest to coś wielkiego, czuje się naprawdę dumny.









Powiedz, która nagroda sprawiła Ci najwięcej satysfakcji?



- Na pewno „Best New Age Artist” w „Hollywood Music Awards”.


Znalazłem się tam w czołówce światowej, oczywiście mowa tu o artystach niezależnych, czyli tych, którzy nie mają kontraktów płytowych, choć były tam postacie pierwszoplanowe, czołówka Hollywood, jak choćby James Howard Newton, czy Christopher Young. Niesamowite wrażenie. Stoisz obok takich sław i nie jako „kibic”, ale jakby jeden z nich. Moment, gdy Christopher Young składał mi gratulacje...jeden z najszczęśliwszych momentów w moim życiu. Zdajesz sobie sprawę, że lata ciężkiej pracy, poświęceń i wyrzeczeń nie poszły na marne. To daje siłę do dalszego działania.

Cieszy mnie też nominacja mojej płyty do najlepszego, instrumentalnego albumu roku 2008 w „Los Angeles Music Awards”.

Producent wybrał 3 płyty z około 1000 nadesłanych z całego świata między innymi „ In memory of the Greatests ”.

Generalnie to wszystkie nominacje, nagrody, wyróżnienia mnie bardzo cieszą i budują.
Wiadomo, że przyjaciele zawsze powiedzą o twojej muzyce dobrze, bo nie wypada im inaczej. Jest jednak ważne kiedy masz potwierdzenie od ludzi z zewnątrz, ludzi z branży, że to co robisz zasługuje na uwagę. Im nie zależy na tym, aby ci „ słodzić ”. Jeśli jest coś dobre, pochwalą cię, nominują, przyznają nagrodę, lub wyróżnienie. Jeśli nie jest dobre, w najlepszym wypadku nic nie usłyszysz od nich :-)




Jak to się stało, że stałeś się muzykiem? Czy był to przypadek czy dążenie do realizacji marzenia?



-Jak każdy młody człowiek, chciałem się nauczyć grać na instrumencie. Najpierw była to perkusja, potem gitara basowa i w końcu gitara. Tak też zostało do dzisiaj.
Wtedy nie myślałem o sławie, czy karierze. Chciałem grać bo wszyscy grali, łącznie z moim bratem Darkiem. On to zresztą był moim pierwszym nauczycielem. Jemu to przeszło po jakimś czasie, mnie zostało :-)




Jesteś kompozytorem, aranżerem, gitarzystą, producentem, keybordzistą w jakiej roli najlepiej się czujesz?



-Dobrze jest mieć pojęcie nie tylko o graniu, ale też o innych rzeczach związanych z muzyką, jak choćby produkcja. Ja nie miałem jakby wyjścia. Mogłem albo płacić za studio 100 dolarów za godzinę, albo nauczyć się samemu nagrywać, miksować, robić mastering. Biorąc pod uwag ilość godzin jakie spędzam przy nagrywaniu, wydałbym na studio majątek, którego zresztą nie mam.
Nie jestem jednak zawodowcem w tym. Robię to bo lubię i uczę się wiele przy tym.

Zawsze byłem gitarzystą i dobrze się czuje w tej roli, choć komponowanie i aranżacja są to moje nowe pasje i to chyba mnie w tej chwili cieszy najbardziej, zwłaszcza, że nie jestem w tym chyba najgorszy :-)



Pracujesz z zespołem. Możesz coś więcej powiedzieć o składzie?


-Właśnie, może kilka słów o zespole.


Jacek Berlin-perkusja, instrumenty perkusyjne.
Ukończył Akademie Muzyczną w Krakowie –specjalność instrumenty perkusyjne. Absolwent Northwestern University w Evanston, gdzie otrzymał dyplom Master of Music in percussion performance. Współpracował z Krakowską Grupą Perkusyjną, z którą koncertował na ‘Warszawskiej Jesieni” –nagranie płyty z utworem Bogusława Schafera ‘MATAN”. Koncerty na festiwalach w Amsterdamie, Berlinie, Stuttgardzie, Poznańska Wiosna Muzyczna, Bratysławie, Festiwal Muzyki Współczesnej we Wrocławiu.

Uczestniczył w nagraniu utworu Alejandro Rossi, który otrzymał pierwsza nagrodę za wykonanie na festiwalu kompozytorskim w Paryżu. Udział w nagraniach muzyki współczesnej do programu " Cisza i Dźwięk ” dla potrzeb telewizji polskiej i francuskiej. Współpracował z Orkiestrą Polskiego Radia I Telewizji w Krakowie oraz z Filharmonią Krakowską. Wykonuje również muzykę jazzową, współczesną, klasyczną. Solista, kameralista, muzyk orkiestrowy. Współpraca z Paderewski Symphony Orchestra of Chicago.



Paweł Pospieszalski - gitara basowa. Studiował wiolonczele na Akademii Muzycznej w Katowicach. Od dziecinnych lat gra na gitarze, bassie i fortepianie. Mając 12 lat występuje w TV i Radio , koncertuje po Polsce ze swoimi braćmi, grając muzykę popularnych grup światowych i swoją. W 1982 r. wyjeżdża do USA z zespołem Ireny Jarockiej. Potem gra z zespołami amerykańskimi w klubach i hotelach. Z ICB nagrywa płytę, której producentem jest Tom Tom 84 (Earth Wind & Fire, Phil Collins).



Tomasz Wywrot – sax, klarnet, piano Urodzony 14stego grudnia 1980 roku. Zainteresowanie muzyką wzbudziło się w Tomaszu gdy skończył lat 11. Po jednym roku pobierania prywatnych lekcji na keybordzie, Tomasz zdecydował pogłębić swoją wiedzę muzyczną i został przyjęty do szkoły muzycznej pierwszego stopnia w Tarnowie. Po dwóch latach gry na Klarnecie został przyjęty do Liceum Muzycznego w Tarnowie, gdzie miał możliwość koncertowania ze szkolną orkiestrą SWING ORCHESTRA.

Wiele podróżował po Europie zarówno ze SWING ORCHESTRA, jak i ze swoim zespołem jazzowym FAIRPLAY. Nauka na klarnecie u profesora Andrzeja Komorowskiego, skłoniła Tomasza do nauki gry na saksofonie.

Po skończeniu liceum Tomasz udał się na studia do USA, gdzie uczęszczał do prywatnego collegu imieniem ROOSEVELT UNIVERSITY. Przez 4 lata nauki miał okazję pobierania korepetycji od znanych na całym świecie muzyków jazzowych takich jak TOM GARLING, ROB PARTON, MIKE SMITH, JERRY DIMUZZIO.

Podczas studiów Tomasz współpracował z Polsko - Amerykańską orkiestrą symfoniczną PASO, dla których też pracował jako nauczyciel przez 2 lata.

Obecnie Tomasz współpracuje z nowym wibitnym muzykiem, zdobywcą nagrody na HOLLYWOOD MUSIC AWARDS, Arkiem Religą. Zespół AREK RELIGA to można powiedziec jedyny priorytet Tomasza w dalszym kontynuowaniu muzycznego rozwoju.


I ostatni to Konrad Stankiewicz - gitara rytmiczna, instrumenty klawiszowe.
Czasami też współpracuje z nami Mark Ortega, który gra na instrumentach perkusyjnych.




Wydałeś płytę " In Memory of Greatests " co było inspiracja do jej nagrania? Czy pomysły Twojej twórczości rodzą się np. w wannie, przy goleniu czy może stoi za tym jakaś piękna dziewczyna?



-Właściwie nie było żadnej inspiracji. Nagrałem płytę, bo musiałem ja nagrać, aby zaistnieć.
Do końca nie byłem przekonany, które numery mają się na niej znaleźć. Jak masz producenta, który myśli o takich rzeczach, jest dużo łatwiej. Ty tylko skupiasz się na graniu, nagrywaniu, reszta jest w rękach fachowców. Na szczęście udało mi się trafić i choć płyta jest bardzo rożna stylowo, to dzięki temu zróżnicowaniu nie jest nudna. Tak przynajmniej mówią i piszą :-)




Na płycie jest 13 utworów. Chyba nie jesteś przesądny?



-Nie jestem przesądny, choć ostatnio bardzo mnie fascynują zagadnienia nie całkiem ziemskie.



Który z utworów jest Twoim ukochanym dzieckiem i darzysz je największym sentymentem?


-Wszystkie kawałki zawarte na płycie i te które robię, jakby na boku są mi bardzo bliskie.

Jednak są dwa, które są dla mnie bardzo osobiste. „ Hope ” jest poświęcony mojej świętej pamięci Mamie, która zawsze wierzyła we mnie.

In memory of the Greatest
jest dedykacją dla obojga moich rodziców. Oboje odeszli z tego świata i pewnie dopingują mnie gdzieś tam, z góry.




Jesteś mistrzem oburęcznego tappingu. Możesz przybliżyć czytelnikom co to jest "oburęczny tapping" i jaką przewagę ma ta technika gry?



-Mistrzem to ja nie jestem w tym stylu na pewno. Wiem jak się tym posługiwać, nic więcej. Są inni, którzy naprawdę są w tym odlotowi.

Kiedyś, gdy zaczynałem się uczyć tej techniki, myślałem, że jest to przełom w gitarze i na pewno w jakimś stopniu jest. Jednak jest wiele ograniczeń, jak choćby artykulacja dźwięków. Jak ze wszystkim, są plusy i minusy. Cieszę się jednak, że dawno temu poświęciłem setki godzin na ćwiczenie tej techniki. Teraz mi się przydaje, choćby na koncertach, jednak moim dominującym stylem, jest tradycyjne granie, zresztą w tej muzyce, którą robię nie ma za wiele miejsca na „two-hand tapping”.




Twoja muzyka wykorzytana została w filmie Michaela Seyferta. Jak do Ciebie dotarli ?



-Zarówno to, że mój numer znalazł się w filmie Michaela Seyferta, jak i to, że podpisałem i podpisuje różne kontrakty, to zasługa internetu. Są portale, które się trudnią pośrednictwem między zespołami, kompozytorami, a producentami, wytwórniami płytowymi, kierownikami muzycznymi itd.

Wystarczy wysłać swoje zgłoszenie i czekać. Internet rządzi światem.

Współpracuje z pewnym tekściarzem z New Jersey, którego na oczy nie widziałem. On z kolei wysyła nasze wspólne numery do wokalistów w Anglii, którzy dogrywają głosy i ja dostaję produkt, który miksuje, robię mastering.

Nikt nikogo nigdy nie widział, chyba, że na zdjęciu :-)



Czy muzykę do filmu komponuje się inaczej?



-Muzyka filmowa to inna bajka. Zrobić kawałek, który będzie później używany w filmie, reklamie itp, to jedno. Zrobić muzykę pod specyficzny obraz to już całkiem inna rzecz.

Miałem okazję o tym się przekonać, przy okazji robienia reklamy, wyjątkowo długiej bo aż 2 i pół minuty, to prawie mały filmik, dla pewnego klienta z Azji. Klient oczywiście zlecił to producentowi, ten z kolei „ uderzył ” do publishera, a ten do swoich kompozytorów. Tak mniej więcej wygląda droga. Okazało się, że najbardziej spodobał się mój pomysł, więc dalsze rozmowy na temat muzyki były już prowadzone ze mną.

Tu się właśnie zaczyna zabawa. Ty zrobisz muzykę i wydaje Ci się, że wszystko jest tak, jak powinno. Niestety. Producent, chce zmienić to, publisher coś innego i klient ma jakieś swoje ale.
Teraz musisz zrobić tak, jak oni chcą, bo oni płacą, jednocześnie nie gubiąc klimatu i charakteru muzyki. Zabawa jest przednia :-)

Dobre doświadczenie na przyszłość.




Jakie jest Twoje największe marzenie?



-Mam wiele marzeń i wszystkie są największe.

Jeśli któreś się spełnia, a tak się dzieje, to zastępuje je nowym.

Życie, przynajmniej moje, polega na spełnianiu marzeń. To jest cały sens i radość.

Uważam, że każdy z nas jest w stanie osiągnąć wszystko, co chce, jeśli tylko szczerze uwierzy, że jest to możliwe.

Są takie trzy podstawowe (moim zdaniem) warunki, które trzeba spełnić, aby ziścić swoje pragnienia.

Ciężka praca, cierpliwość i wiara w to co się robi.



Tęsknisz za Polską?



-Czasami bardzo. Mam tam rodzinę, której nie widziałem 9 lat. Mam przyjaciół, z którymi nie spotkałem się przez ten okres.

Tu życie wygląda inaczej. Pogoń za dolarem. Wielu zdolnych ludzi zmarnowało swój talent przez pazerność. Teraz tego żałują. Ja wybrałem inną drogę, trochę dla innych ludzi mieszkających tutaj dziwną, bo nie pasjonowało mnie i dalej nie pasjonuje pogoń za pieniądzem. Może inaczej. Oczywiście, że chce zarabiać masę kasy, ale chcę robić to w mój sposób, czyli na muzyce. To jest to co umiem najlepiej i najbardziej mnie to cieszy.

Jeśli robisz coś co kochasz, robisz to szczerze, z radością i najlepiej jak umiesz.

Niestety nie żyje jeszcze z muzyki, jednak pracuje tyle ile muszę. Opłaty, rachunki itd. Resztę czasu przeznaczam na to, co dla mnie najważniejsze i co przyniesie mi kiedyś, mam nadzieje, że niebawem, zyski.



Muzycy zawsze cieszyli się wielkim powodzeniem. Czy już ktoś zdobył Twoje serce ?



Są takie dwie Kobietki. Jedna duża, druga mała. Mówię tu o Iwonce, mojej właściwie, już żonie i o córeczce Natalce. Takie dwie Gwiazdki, które dodają otuchy w trudnych chwilach.



Jakie masz plany na przyszłość ? Czy zagrasz koncert w Polsce?



-Najgłupszą rzeczą teraz, byłoby siąść i czekać, aż będą się zgłaszać do mnie wytwórnie, producenci itd. Może się coś takiego zdarzyć, ale lepiej zakładać, że się nie zdarzy. Zaoszczędzi to czasu i frustracji. To że zdobyłem nagrodę w Hollywood, nie znaczy, że będą się o mnie wszyscy zabijać. Rzeczywistość jest inna.

Nagrodę przyznali mi fachowcy z branży muzycznej, jednak rynek rządzi się swoimi prawami. Nie zawsze to co jest dobre, jest promowane. Smutna prawda, ale tak jest, więc trzeba zdwoić działania i robić dalej swoje, a jeśli coś miłego po drodze się wydarzy...super :-)

Kiedyś na pewno zagram w Polsce, jednak kiedy...?

Mam nadzieje, że niebawem.





http://www.arekreliga.net/


http://www.youtube.com/arekreliga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga