WYDAWNICTWA CYFROWE ZAWSZE TAM,GDZIE TY

Wydawnictwa cyfrowe to rzeczywiście współczesna rewolucja.Subiektywny Blog poświęcony informacjom i nowościom publikacji elektronicznych pozwalającym zabieganym wykorzystywać maksymalnie czas bawiąc i ucząc,dają niewidomym i niedowidzącym nieograniczony dostęp do wiedzy oraz ograniczają degradacje naszego niepowtarzalnego środowiska.O tym wszystkim piszę.

kontakt ; wydawnictwacyfrowe@gmail.com





Szukaj na tym blogu

środa, 10 listopada 2010

Katarzyna Berenika Miszczuk - Młoda Wilczyca literatury

Katarzyna Berenika Miszczuk
fot. © Julia Karwan-Jastrzębska
Specjalnie dla Ciebie. 
Wydawnictwa Cyfrowe przeprowadziły wywiad 
z pisarką 
 
Katarzyną Bereniką Miszczuk.
 
 
 
 
 


 
Swoją pierwszą książkę, „Wilka”, napisała Pani w wieku piętnastu lat! Lepiej niż Masłowska! Jak reagowało Pani otoczenie -  rówieśnicy, rodzina, przyjaciele - gdy ją Pani pisała? Traktowali to poważnie czy raczej z przymrużeniem oka? Czy po sukcesie ich podejście się zmieniło?

Przyznam szczerze, że nie zdziwiło ich, że coś piszę, ponieważ było to dla mnie  normalne spędzanie wolnego czasu. Od dziecka pisałam opowiadania o kotkach, pieskach  czy syrenkach. W gimnazjum całkowicie się w to wciągnęłam podczas pracy w szkolnej  gazetce, do której namówiła mnie moja polonistka. Nikt się więc nie zdziwił, kiedy  w wakacje po egzaminie gimnazjalnym usiadłam do komputera i nie wstałam od klawiatury aż do września.
Jeśli chodzi o wydanie książki, to spotkałam się z większym sceptycyzmem. Nikt raczej  nie wierzył, że mi się uda. Ja także nie. To polonistka, tym razem z liceum, namówiła  mnie do wysłania maszynopisu do wydawnictwa. Po moim sukcesie było różnie. Część osób we mnie wierzyła  (m. in. ja sama zaczęłam wreszcie w siebie wierzyć), a część nie.

Pisarstwo to dla Pani hobby czy może już coś więcej?

Zdecydowanie hobby. Nie lubię robić niczego z przymusu. Gdy tylko pisanie zaczyna mnie męczyć, przestaję pisać, bo wiem, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Ja bawię się  pisaniem. Nie zamierzam traktować tego nigdy jako zawód czy poważną ścieżkę życiową.

Skąd u Pani fascynacja fantastyką i horrorem?

Zawsze ciągnęło mnie do świata fantazji. Opowiadania o zwyczajnych rzeczach wydawały mi się nudne, normalne. Dlatego jako dziecko zaczytywałam się w „horrorach dla nieletnich"Stone’a, A.Horowitz’a, J.R. Black’a, czy po prostu w baśniach braci Grimm, które  w oryginale są naprawdę straszne. Oczywiście nie byłabym normalną dziewczynką, gdybym  nie oglądała nałogowo także bajek Disney’a. To dzięki nim pozostałam romantyczką, a nie chłopczycą.  
                           
Jak to się stało, że wybrała Pani studia medyczne? Medycyna wzbogaca Pani wyobraźnię literacką, czy wręcz przeciwnie - „ściąga Panią na ziemię”?

Jestem dość zawzięta. Kiedy coś sobie postanowię, dążę do tego uparcie. Jako mała  dziewczynka nie cierpiałam chodzić do lekarza. A pielęgniarki pobierające krew wydawały mi się złem wcielonym, na które reagowałam wrzaskiem i machaniem wszystkimi  kończynami.Z drugiej strony w nagrodę zawsze dostawałam do zabawy bandaże i czyste  strzykawki, którymi potem maltretowałam w domu swoje misie i domowników,bawiąc się  w panią doktor. Wybór studiów był prosty. Musiałam zostać lekarzem. Chociaż w dzieciństwie miałam mnóstwo innych pomysłów...
Dzięki Indianie Jones’owi  chciałam być archeologiem (nauczycielka historii w podstawówce skutecznie odwiodła mnie od tego…), dzięki przemiłym paniom bibliotekarkom, które regularnie nawiedzałam po  nowe książeczki, chciałam pójść ich śladem, a dzięki mojej mamie, nauczycielce, zamierzałam zostać polonistką. Jeżeli chodzi o wpływ, jaki te studia na mnie mają, to z całą pewnością ściągają mnie  na ziemię i do niej skutecznie przywiązują. Nauki jest tak dużo, że nie mam czasu nic  pisać w czasie roku akademickiego. Myślę o stworzeniu kiedyś thrillera medycznego, więc kto wie, czy studia nie okażą się w tej sytuacji przydatnym bonusem wiedzy.
 
Jakiej muzyki Pani słucha ?

Mój gust muzyczny zmienia się cyklicznie. Zamiłowanie do rocka nadal pozostało, jednak skutecznie wypiera je muzyka klasyczna. Teraz praktycznie słucham tego, co podrzuca mi mój chłopak, grający w zespole rockowym. Nie mają jeszcze własnego dorobku, ale covery przebojów z ostatnich kilkunastu lat wychodzą im świetnie. Można więc powiedzieć, że nadrabiam aktualnie braki w moim muzycznym wykształceniu.

Ostatnio ukazała się Pani najnowsza powieść „Ja, diablica”.  Czy to Pani jest Wiktorią Biankowską ?

Zawsze częściowo jestem główną bohaterką moich książek. Tak po prostu łatwiej jest mi  się w nią wczuć. Wtedy pisanie przychodzi bardzo łatwo. Każda z moich postaci ma jakąś moją cechę. Czasami niekoniecznie jedną z dobrych.

Skąd czerpie Pani wzorce swoich bohaterów?

Z otoczenia. Czerpię z przyjaciół, rodziny. „Ja, diablica” jest swoistą mozaiką. Wielu moich znajomych ma szansę się w niej odnaleźć.

Jak pracuje Pani nad książką? Od czego Pani zaczyna i na czym kończy? Pisze Pani ręcznie, na maszynie czy na komputerze?

Konieczna jest dla mnie muzyka. Muszę mieć tło muzyczne odpowiednie do nastroju  rozdziału, czy sceny, którą będę pisać. Zawsze tworzę na komputerze. Nie wyobrażam  sobie pisać ręcznie. Nie nadążyłabym za swoimi myślami. Poza tym tak znacznie łatwiej  jest dopisać coś po głębszym zastanowieniu. Nigdy nie mam też planu wydarzeń. Wiem z grubsza jak książka się zacznie i jak powinna się skończyć. To co będzie w środku dla mnie samej też jest zagadką. To w pisaniu  podoba mi się najbardziej! Kiedy wiem, jak potoczy się akcja, pisanie wydaje mi się  nudne. Lubię, gdy moje postacie wymykają mi się spod kontroli i same rządzą powieścią  i zdarzeniami w niej zawartymi.

Pani sukces kłóci się z potocznym stwierdzeniem , że młode pokolenie nie ma dziś nic  do zaoferowania światu. Stała się Pani wzorem do naśladowania. W internecie pojawia się sporo próbek twórczości innych młodych osób. Jakiej rady udzieliłaby Pani wszystkim,  którzy chcą pisać?

Nie poddawać się i pod żadnym pozorem nie słuchać sceptyków! Poza tym koniecznie trzeba wysyłać swoją twórczość do wydawnictw. Nigdy nie wiadomo – a może komuś spodoba się nasza pisanina? Zresztą, gdybyśmy nie wysyłali maszynopisów do redakcji, to recenzenci by się nudzili. Nie zabierajmy im pracy.

  „Ja, diablica” ukazała się również w wersji elektronicznej w formie eBooka  i AudioBooka. Jakie jest Pani zdanie na temat nowej postaci książki? Zdarza się Pani  korzystać z książek elektronicznych?

Nigdy. Jestem tradycjonalistką, która musi czuć zapach papieru, kleju i druku.  Uwielbiam moment, kiedy biorę do ręki nowy, właśnie kupiony egzemplarz i odginam jego  okładkę jako pierwsza osoba na świecie.  Chyba nie przekonam się do innej formy lektury.

Książki „Wilk”, „Wilczyca” i „Ja, diablica” można już znaleźć na stronach z nielegalnymi kopiami literatury i muzyki. Z jednej strony świadczy to o popularności Pani książek,z drugiej jednak odbiera lwią część możliwych zarobków. Co Pani sądzi o " piratach " ?

 Jako, że zabierają mi i wydawnictwu część zarobku, przez co istnieje prawdopodobieństwo, że pisanie stanie się nieopłacalne i moje książki przestaną być  wydawane, trudno myśleć mi o nich ciepło.  Z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy nie mają pieniędzy na książki. Jednak wtedy  zawsze mogą pójść do biblioteki, prawda? Nie muszą kraść.  

Od dłuższego czasu trwa w Polsce spór między wydawcami a czytelnikami dotyczący cen  książek? Są drogie? Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Są zdecydowanie za drogie. Nie rozumiem, dlaczego ich ceny cały czas idą w górę.  Ja, jako autor, nie mam nic do gadania w tej sprawie. Po prostu słyszę od wydawcy, ile będzie kosztowała moja książka i mogę się tylko dziwić. Nadwyżka i tak nie idzie do  mojej kieszeni. Koszty czuję też na sobie. Dzisiaj już nie mogę sobie pozwolić na beztroskie wyjście  z księgarni z kilkoma książkami. Co będzie po wzroście VAT-u, nie potrafię sobie  wyobrazić.

Jakie ma Pani plany na przyszłość? Gdzie widzi się Pani za, powiedzmy, pięć lat?

Mam szczerą nadzieję, że za pięć lat będę miała szczęśliwą rodzinę i pracę, oraz nadal będę mogła poświęcać się w wolnych chwilach mojemu hobby. Nie pragnę wielkiej sławy.  Chcę po prostu dalej pisać i móc popatrzeć na swoje książki na półkach w księgarni.

Czy sukces wpłynął na Pani życie?

Tak. Jestem pewniejsza siebie, a także bardziej otwarta na ludzi. Poza tym dzięki  podpisywaniu pierwszej poważnej umowy, wypełnianiu PIT-u przeżyłam krótki kurs  dorastania. Odrobinę też stwardniałam, ale tylko odrobinę. Słowa krytyki jeszcze trochę mnie ranią. Poza tym nauczyłam się, że nie wszyscy, których uważam za przyjaciół, są nimi w rzeczywistości.

Co jest dla Pani najważniejsze w życiu i jakie jest Pani największe marzenie?

Może to oklepane, ale ja po prostu chcę być szczęśliwa… i… może chętnie zobaczyłabym piramidy w Gizie.

Więcej informacji o pisarce oraz jej książkach znajdziesz ;
Link do strony WAB http://wab.com.pl/?ECProduct=1019
Blog do fragmentu Ja diablicy http://www.jadiablica.blogspot.com/
Profil głównej bohaterki na facebooku http://www.facebook.com/wiktoria.biankowska
Profil książki na facebooku http://www.facebook.com/wiktoria.biankowska#!/jadiablica  

Dla czytelników wydawnictw cyfrowych Księgarnia 4M przygotowała 15% rabat na publikacje Katarzyny Bereniki Miszczuk i jest ważny od dziś do 1 grudnia (3 tygodnie). Wystarczy przy  zakupie wpisać

kod KMK0iN5  

Ja, diablica - audiobook Pobierz 
 

1 komentarz:

  1. Jeśli już wiesz, że musisz mieć eBook Ja, diablica wykorzystaj kod i zyskaj jeszcze więcej.
    Wszystkie publikacje wydawnictwa WAB rabat 25%, kod: rsswab2Jz38
    Promocja ważna do 30.11.2010 r.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga