WYDAWNICTWA CYFROWE ZAWSZE TAM,GDZIE TY

Wydawnictwa cyfrowe to rzeczywiście współczesna rewolucja.Subiektywny Blog poświęcony informacjom i nowościom publikacji elektronicznych pozwalającym zabieganym wykorzystywać maksymalnie czas bawiąc i ucząc,dają niewidomym i niedowidzącym nieograniczony dostęp do wiedzy oraz ograniczają degradacje naszego niepowtarzalnego środowiska.O tym wszystkim piszę.

kontakt ; wydawnictwacyfrowe@gmail.com





Szukaj na tym blogu

sobota, 17 stycznia 2009

Capitol - Dzieje grzechu - premiera

Capitol - Dzieje grzechu - premiera przedstawienia w Teatrze Muzycznym " Capitol ".

Wczoraj po raz pierwszy pokazano najnowszy produkcję Teatru muzycznego " Dzieje grzechu ".Premiera zapełniła niemal wszystkie miejsca na widowni.Tłumnie przybyła młodzież,ale raczej nie po to,aby sycić się atmosferą grzechu,pikantności i skandalu być może ciekawa co takiego bulwersowało naszych przodków.

Początek spektaklu zaczął się niemrawo.Scena spowiedzi Ewy Pobratyńskiej przytłumiona potężnym obrazem Matki Boskiej była trochę długa i lekko nudnawa.Potem jednak wyskoczył na scenę pląsający czerwony lud co dawało nadzieję,że akcja jednak nabierze dynamiki.Niestety jednak tak do końca się nie stało.Duże wrażenie robiła scenografia z pozoru surowa i ascetyczna,ale poprzez światło i wykorzystanie przeźroczy stwarzała niepowtarzalną atmosferę do wspaniałej muzyki Krzesimira Dębskiego.Dzięki tym efektom akcja nabrała oczekiwanego kolorytu.Dała się również zauważyć wspaniała kreacja Grzechu Marka Bałata jako narratora, który w znakomity sposób wprowadzał nas w intrygę mimo, że jego gra sprowadzała się do śpiewu,gdy sama postać było tylko statyczna,ale dzięki temu uzyskała charakterystyczny wyraz.

Logika przedstawienia w wystarczający sposób nie pokazywała jak narodziło się wielkie uczucie Ewy Pobratyńskiej i Łukasza Niepołomskiego i tego troszeczkę brakowało.I tak udało się
dotrwać do antrakt.

Po przerwie sytuacja diametralnie się odwróciła.Spektakl nabrał tempa i wykonawcy jakby bez większej tremy zdynamizowali następujące po sobie wydarzenia.Na uwagę zasługiwał duet Justyny Szafran - Ewy Pobratyńskiej z Konradem Imielą - Hrabią Szczerbicem wspólnie śpiewając przy pianinie.Zaprezentowali udany tekst Michała Zabłockiego w interesującej interpretacji.

Reżyserka Anna Kękuś - Poks pokazała erotykę dzieła Żeromskiego w sposób oszczędny i delikatny.W scenach, bardziej by je można nazwać łóżkowymi, erotycznych brakowało aktorom pasji i namiętnośći, które w takich sytuacjach są przecież naturalne i do jakich przyzwyczaiło nas współczesne kino.Z drugiej jednak strony trzeba zrozumieć też aktorów, dla których taki występ przed żywą publicznością nie jest łatwy i myślę, że to jeszcze jest do dogrania i zgrania wykonawców.

Zapowiadana scena, w której Justyna Szafran miała się pokazać nago została przedstawiona w sposób piękny i niemal alegoryczny.Mimo prostych wydawałoby się środków wypadła efektownie i po prostu pięknie nie budząc niepotrzebnych erotycznych doznań publiczności, na pewno tej męskiej.

I finał podczas, którego w strzelaninie główna bohaterka ginie oddając życie za swojego ukochanego.Wzbudza refleksję, że jednak istnieje coś ważniejszego w życiu niż tylko przyjemność i dąrzenie do bogactwa, a miłość w swej potędze jest zdolna do wszelkiego poświęcenia.I myślę, że jest to piękne przesłanie tego interesującego przedstawienia na dzisiejsze czasy.

Generalnie spektakl nie obył się jednak bez nawiązań do współczesności, ale przez to, że sam temat miłości,zdrady i namiętności jest uniwersalny i nigdy nie znajdzie jednoznacznie dobrych rozwiązań i w każdych czasach jest aktualny.

Druga część widowiska bardziej była muzyczne i wiele z prezentowanych piosenek można zamieścić na całkiem udanej płycie do słuchania.

Całość przedsięwzięcia można śmiało określić mianem wspaniałego przedstawienia multimedialnego wychodzącemu naprzeciw zainteresowaniom współczesnego człowieka, który w życiu szuka czegoś więcej.Tłumnie zgromadzona publiczność dała temu wyraz oklaskami i kilkukrotnym wywołaniem twórców.I to chyba dobry prognostyk dla losów tego spektaklu.
Wybierając się zarezerwuj sobie przynajmniej 4 godziny.

Brawo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga